Bezrobocie po MBA?
Absolwenci czołowych światowych szkół biznesu bez pracy? Z raportu opublikowanego przez „The Wall Street Journal” wynika, że aż 23% absolwentów prestiżowego programu MBA w 2024 roku pozostawało bez pracy przez trzy miesiące po ukończeniu studiów. Dla porównania, w 2023 roku było to 20%, a w 2022 roku zaledwie 10%.
Problem dotyczy renomowanych uczelni amerykańskich, takich jak Stanford Graduate School of Business, Wharton School czy Northwestern Kellogg. Na przykład liczba bezrobotnych absolwentów Kellogg wzrosła trzykrotnie w ciągu ostatnich lat, w 2024 roku osiągając 13%.
W Europie najlepsze szkoły biznesu także mierzą się z rosnącymi trudnościami na rynku pracy. "Financial Times" podaje, że 23 proc. absolwentek i absolwentów IESE Business School w Barcelonie i Monachium nadal nie znalazło pracy po trzech miesiącach od ukończenia studiów, podczas gdy w poprzednich latach odsetek ten wynosił zaledwie 10 proc. Na WHU – Otto Beisheim School of Management w Niemczech liczba absolwentów, którzy zdecydowali się na umowę śmieciową zamiast pełnoetatowego stanowiska, wzrosła z 33 proc. w 2023 r. do 55 proc. rok później.
Co takiego wydarzyło się w ciągu ostatnich dwóch lat, co wywróciło do góry nogami model edukacyjny i posiadanie MBA jako gwaranta kariery? Przede wszystkim pojawiła się sztuczna inteligencja, ale poprzedziła ją bańka technologiczna z wysypem startupów, które błyskawicznie osiągały gigantyczną kapitalizację. Firmy technologiczne zatrudniały mnóstwo zdolnych programistów, analityków, handlowców, ale ich kierownictwo, któremu nie brakowało wizji i odwagi rzadko miało formalne przygotowanie do zarządzania dużą organizacją, jaką stawały się ich startupowe jednorożce. Mieli za to dość pieniędzy, by zatrudniać najlepszych fachowców, a także najdroższych konsultantów z zewnątrz.
Pierwszy model generatywnej sztucznej inteligencji ChatGPT wypuszczony przez Open AI był dziełem takiego właśnie zespołu. Błyskawicznie pojawiły się kolejne rozwiązania AI zastępujące nie tylko proste prace ludzkie, ale coraz częściej także bardziej zaawansowane zadania programistyczne i konsultanckie. W wielu wypadkach AI okazywała się lepsza od wysoko opłacanych pracowników, których firmy technologiczne zaczęły się pozbywać. Redukcje objęły także firmy konsultingowe, najbardziej aktywne w poszukiwaniu „świeżej krwi” wśród absolwentów najlepszych studiów MBA. Teraz ich aktywność rekrutacyjna jest zauważalnie mniejsza.
Globalny sukces studiów MBA to kolejna przyczyna dewaluacji wartości absolwentów na rynku pracy, bowiem ludzi z tytułem MBA są setki tysięcy. Przed tym zagrożeniem stosunkowo najlepiej bronią się uczelnie o ugruntowanej pozycji, lokujące się najwyżej w rankingach. Ukończenie London Business School czy SGH to ciągle pozytywny wyróżnik, zwłaszcza na tle tanich programów online oferowanych przez startupy edukacyjne czy słabe uczelnie.
Samo posiadanie dyplomu MBA już nie jest wystarczającym argumentem na rynku pracy. W Polsce i na świecie jest zbyt wielu absolwentów wpisujących MBA do swojego życiorysu. Ukończenie dobrej uczelni i prestiżowego programu też przestaje być czymś, co gwarantuje dobrze płatną pracę zaspokajającą ambicje tych znakomicie wykształconych osób. Jeśli w 2025 roku kariery menedżerskiej nie ułatwia nawet Harvard, to czy jest coś, co może ją zagwarantować?
Headhunterzy zwracają uwagę na unikalne kompetencje indywidualnych osób, absolwentów MBA, rozwijane w wyniku samokształcenia lub dodatkowych studiów podyplomowych, najlepiej potwierdzone dotychczasową praktyką. Chodzi zwłaszcza o rozumienie nowoczesnych technologii, umiejętność współpracy ze sztuczną inteligencją i kompetencje komunikacyjne. Atutem jest też posiadanie szerokich horyzontów, oczytanie, znajomość filozofii, kultury i sztuki.
Ewa Barlik
Opublikowano 1 grudnia 2025


