Sztuczna inteligencja zmienia MBA
Sztuczna inteligencja potrafi dziś przygotować analizę, prezentację, a nawet pracę dyplomową. Dlatego szkoły biznesu muszą odpowiedzieć na kluczowe pytanie: jak kształcić liderów i liderki, którzy wzmocnią swoje kompetencje dzięki AI?
Era algorytmów nie puka już do drzwi szkół biznesu, ona wyważyła je razem z futryną. Tradycyjne programy MBA, oparte na studiowaniu historycznych case studies i szlifowaniu intuicji, przechodzą dziś najbardziej radykalną transformację w swojej historii. Pytanie nie brzmi już, czy sztuczna inteligencja zmieni zarządzanie, ale jak bardzo musimy zmienić się sami, by nie stać się zbędnym ogniwem w cyfrowym łańcuchu wartości.
Sztuczna inteligencja przestała być modnym dodatkiem do rozmów o biznesie. Stała się narzędziem codziennego zarządzania i coraz mocniej wpływa na to, jak kształcimy przyszłych liderów. Programy MBA stoją dziś przed większym wyzwaniem niż proste „dodanie zajęć o AI”. W grę wchodzi przebudowa kompetencji, metod oceniania i samego rozumienia wiarygodności menedżera.
Dr hab. Aneta Zelek, prof. ZPSB, dyrektor programu Executive MBA Zachodniopomorskiej Szkoły Biznesu ANS, podkreśla, że AI realnie wspiera procesy zarządcze, ale równocześnie tworzy nową pułapkę: „Nie trzeba przekonywać, że narzędzia sztucznej inteligencji są wielce użyteczne w biznesie, optymalizują decyzje, wspierają analitykę i prognozowanie, automatyzują wiele nudnych czynności, efektywnie pomagają zarządzać projektem, ryzykiem, personelem czy klientami. Problem w tym, że w świecie, w którym dyplom można wygenerować szybciej niż przeczytać książkę, coraz trudniej odróżnić prawdziwego lidera od jego cyfrowej imitacji”.
To nie jest jedynie dyskusja o technologii. To spór o rzetelność kompetencji. Prof. Zelek mówi wprost, że na rynku pojawiają się absolwenci MBA, którzy część edukacji „oddali” algorytmom: „Na rynku kadr menedżerskich pojawiają się właśnie pierwsze roczniki absolwentów MBA, którzy swoje prace zaliczeniowe i dyplomowe wygenerowali w dowolnej aplikacji AI. Można dziś mieć dyplom bez wiedzy, tytuł bez wysiłku i karierę bez kompetencji, wystarczy zaprzyjaźnić się z AI”.
Dlatego sztuczna inteligencja wymusza zmianę nie tylko treści, ale i oceniania. Dr hab. prof. SGH Grażyna Aniszewska-Banaś, dyrektorka CEMBA, wskazuje, że w świecie generowanych prezentacji nie można oceniać jedynie końcowego efektu: „Nie da się uciec od AI w programach nauczania i musi ona zajmować w nich coraz bardziej kluczowe miejsce. Natomiast wykorzystywanie AI do pisania prac, przygotowywania prezentacji musi także zmieniać metody oceny i nauczania. Oznacza to pójście w stronę interpretacji, wnioskowania, myślenia projektowego”.
W praktyce oznacza to przesunięcie akcentu na proces rozumowania, logikę decyzji i odpowiedzialność. AI może przygotować analizę, ale nie potrafi wziąć odpowiedzialności za błędny wybór.
To, że sztuczna inteligencja staje się stałą warstwą programu, potwierdza prof. UEK dr hab. dr h.c. Piotr Buła. Zwraca uwagę, że AI jest integrowana z klasycznym „rdzeniem” MBA: „Programy MBA coraz częściej uwzględniają – w klasycznym rdzeniu kształcenia (strategia, finanse, zarządzanie) – warstwę praktyczną odnoszącą się do problematyki AI, a także cyberbezpieczeństwa czy nowych technologii. Widać to wprost w ofertach coraz większej liczby szkół biznesu, gdzie pojawiają się dedykowane ścieżki czy moduły”.
Prof. Buła podkreśla jednak, że klucz nie leży w zastąpieniu menedżerów, tylko w zmianie ich roli. Algorytmy przejmą rutyny, a lider ma stać się projektantem procesu decyzyjnego: „W zarządzaniu nie chodzi o to, że algorytmy zastąpią menedżerów, ale o to, że zastąpią część menedżerskich rutyn: raportowanie, wstępne analizy, generowanie wariantów decyzji. Menedżer staje się więc powoli bardziej architektem procesu”.
To prowadzi do pytania, czego menedżerowie będą musieli się „oduczyć”. Prof. Buła wskazuje na jeden z najtrudniejszych nawyków: wiarę w intuicję jako jedyne narzędzie: „>>Oduczenia<< wymagać będzie z całą pewnością kult ekspertyzy opartej wyłącznie na własnym doświadczeniu i intuicji, które da się już dziś przecież bardzo skutecznie wesprzeć analizą danych. Intuicja pozostaje ważna, ale bez wsparcia danych i symulacji coraz częściej prowadzi do błędów poznawczych, bo świat jest zbyt złożony i szybki, by polegać tylko na osobistym osądzie. Menedżer musi nauczyć się testować swoją intuicję z pomocą algorytmów”.
W podobnym tonie wypowiada się Patryk Wardziński, Dyrektor Zarządzający Gdańskiej Fundacji Kształcenia Menedżerów. Jego zdaniem AI nie zabiera roli liderom, ale staje się testem ich dojrzałości: „AI nie zastępuje liderów, lecz staje się bezlitosnym weryfikatorem ich dojrzałości. Raport GFKM >>Rok Przywództwa 2026<< pokazuje duży spokój kadry zarządzającej w tym kontekście: tylko 24% liderów obawia się spadku znaczenia swojej roli z powodu sztucznej inteligencji. Większość widzi w niej nie zagrożenie, a >>dźwignię transformacji<<”.
Wardziński dodaje, że MBA powinno dziś rozwijać nową kompetencję współpracy człowieka z maszyną: „Programy MBA muszą dziś ewoluować w stronę nauczania tzw. fusion skills, czyli umiejętności płynnej współpracy człowieka z maszyną. W epoce AI to, co tradycyjnie nazywaliśmy >>miękkim<<, staje się >>twardą<< sprawnością operacyjną. Algorytm może wykonać analizę, ale nie weźmie odpowiedzialności za błąd”.
Na poziomie instytucji akademickich trend jest już widoczny. Dr hab. Zdzisława Dacko-Pikiewicz, prof. AWSB, rektor Akademii WSB, podkreśla, że AI stała się jednym z kluczowych kierunków, obok ESG: „Sztuczna inteligencja zdecydowanie wpływa na zawartość programów MBA. Dobre uczelnie coraz śmielej wprowadzają elementy AI do zarządzania – obecnie to wręcz trend numer jeden obok ESG. W praktyce oznacza to nowe obszary kształcenia o transformacji cyfrowej, inteligentnej automatyzacji procesów, cyberbezpieczeństwie, aby przygotować menedżerów na przełom technologiczny związany z AI. Zmienia się także forma kształcenia, która poszerza się o interaktywne warsztaty z narzędziami AI, analizy case studies dotyczących wdrożeń AI w firmach oraz zajęcia uczące interpretacji danych generowanych przez algorytmy”.
Prof. Dacko-Pikiewicz stawia też wyraźną granicę: „AI nie zastąpi świadomego, kompetentnego lidera – ale może zastąpić tych, którzy nie potrafią z niej korzystać. Najlepsi menedżerowie wykorzystają algorytmy jako silnik, ale to człowiek pozostaje kierowcą”.
To samo podkreśla prof. UAM dr hab. Szymon Ossowski, który zauważa, że AI przenika dziś większość obszarów kształcenia: „Sztuczna inteligencja nie jest już dodatkiem do programu MBA. Jej elementy znajdują się w treściach większości realizowanych przedmiotów. Przede wszystkim zwraca się większą uwagę na analitykę danych i automatyzację procesów oraz uczy pracy z wybranymi narzędziami AI. Algorytmy nie zastąpią jednak menedżerów, tak jak nie zastąpią np. nauczycieli, ale zmieni się nieco ich rola. Skupią się prawdopodobnie bardziej na tworzeniu i realizacji strategii oraz budowaniu relacji międzyludzkich”.
Odpowiedzialność jako „ostatni bastion człowieka” mocno akcentuje też Beata Krawczyk-Bryłka, MBA Director, Assistant Professor Politechniki Gdańskiej: „AI to narzędzie dla menedżerów, dla nauczycieli, dla inżynierów, prawie dla każdego, kto umie z niego sprawnie korzystać. Czy nas zastąpi – w pewnym zakresie tak, bo sztuczna inteligencja pewne zadania wykona szybciej, w sposób lepiej wystandaryzowany, efektywniej. Ale tak, jak żaden algorytm i big data nie zastąpią empatycznego podejścia do ludzi i budowania kultury organizacyjnej, tak żaden model językowy nie zastąpi menedżera, który postrzega biznes jako relacje, który troszczy się o wyniki, ale i o ludzi, z którymi w te relacje wchodzi. W rękach menedżera jest też odpowiedzialność za wdrażanie i efekty stosowania AI w organizacji”.
Praktyczny wymiar zmian pokazuje Tomasz Kasprowicz, dyrektor programu EMBA KSB. Ostrzega, że problemem nie jest sama technologia, ale zarządzanie wdrożeniami: „Dziś nawet dwie trzecie projektów AI w organizacjach kończy się niepowodzeniem, i to nie z powodów technologicznych, lecz zarządczych”.
Kasprowicz dodaje: „Skutkiem są nierealistyczne oczekiwania, źle zdefiniowane cele i pomijanie najbardziej opłacalnych, >>nudnych<< wdrożeń na rzecz spektakularnych, ale mało użytecznych eksperymentów”. I podsumowuje: „Algorytmy nie zastąpią menedżerów, ale menedżerowie, którzy nie rozumieją algorytmów, będą zastępowani przez tych, którzy potrafią z nich korzystać. Jednocześnie liderzy będą musieli >>oduczyć się<< wiary w jednoznaczne prognozy, pełną kontrolę i iluzję nieomylności. AI wzmacnia decyzje, ale też bezlitośnie obnaża słabości procesów, kultury organizacyjnej i jakości danych”.
Maciej Schab, menedżer i wykładowca MBA, przypomina, że AI w praktyce przesuwa liderów z obszaru operacyjnego do strategii: „Rozwiązania AI pomagają menedżerom w eliminowaniu zbędnych czynności operacyjnych i umożliwiają koncentrację na zadaniach strategicznych”.
Jednocześnie stawia warunek biznesowy: „Wykorzystanie AI ma sens wtedy, gdy implementacja takich rozwiązań pozwala ograniczyć koszty operacji i tym samym zwiększyć rentowność działań”.
MBA w dobie AI nie polega na uczeniu narzędzi, gdyż te zmieniają się zbyt szybko. Chodzi o kształtowanie sposobu myślenia, umiejętności zadawania pytań, rozumienia danych i brania odpowiedzialności. AI może być silnikiem, ale menedżer musi pozostać kierowcą. I umieć odpowiedzieć na pytanie, którego algorytm nie rozwiąże za niego: kto ponosi konsekwencje, gdy decyzja okaże się błędem?
Anna Rejer


